Kwiat paproci

Ludzie od dawna poświęcali wiele uwagi kwiatom. Nie miały one żadnego praktycznego znaczenia: nie dało się ich zjeść, ani zbudować z nich domu. Można powiedzieć, że były i są dla człowieka bezużyteczne, a jednak wciąż są obecne w jego życiu, w kulturze i sztuce. Przykładów nie trzeba daleko szukać: mamy je na własnym podwórku w postaci Nocy Świętojańskiej i opowieści o kwiecie paproci. 

Noc Kupały czy Świętojańska?

Pierwsze wzmianki o obchodach najkrótszej nocy w roku (czy też najdłuższego dnia) pojawiły się już w XIII wieku. Ale Noc Kupały, bo tak pierwotnie nazywano Noc Świętojańską, obchodzono z pewnością wcześniej. Jest to słowiańskie święto, coś w rodzaju walentynek i święta płodności. Chrześcijaństwo, nie mogąc zwalczyć tego zwyczaju, nadało mu swoje znaczenie. Odwołano się do kąpieli w rzece lub jeziorze, którą tradycyjnie odbywali młodzi tej nocy. Kąpiel w chrześcijaństwie wiązała się z Janem Chrzcicielem – stąd dziś mamy nazwę „świętojańska” – od świętego Jana. 

Święto ognia, kwiatów i ziół

Noc Świętojańska, jak większość obrzędów dawnych ludów, była nierozerwalnie związana z naturą. Zbierano się w określonym miejscu i rozpalano ogniska, zwane sobótkami. Młodzi chłopcy i dziewczęta łapali się za ręce i skakali przez nie. Miało to przynosić szczęście w miłości. Rozpalać serca oraz czynić inne cuda miały także niektóre rośliny. Dziewczęta tańczyły wokół ognisk, przepasane bylicą, która miała odstraszać wszelkie zło. Z tego powodu wieszano ją także na drzwiach domów czy zaszywano w odzieży, by zawsze mieć ją przy sobie. Inną magiczną rośliną był nasięźrzał. Panny na wydaniu nacierały się liśćmi tej rośliny, co miało przyciągnąć adoratorów. Magicznych właściwości nabierały także: piołun, dziurawiec czy gałązki leszczyny. Jednak legendarną rośliną Nocy Świętojańskiej był kwiat paproci. 

Kwiat paproci

Według podań zakwitał tylko raz w roku: w trakcie Nocy Świętojańskiej około północy, a znikał wraz z pojawieniem się pierwszych promieni słońca. Jego odnalezienie miało gwarantować bogactwo i szczęście. Na podstawie tych wierzeń powstała bajka, którą znamy z dzieciństwa: o Jacusiu i kwiecie paproci. Chłopiec, usłyszawszy o jego czarodziejskich możliwościach, postanowił go znaleźć za wszelką cenę. Przez trzy lata próbował, wymykając się do lasu podczas gdy inni skakali przez ogniska. Udało mu się dopiero za trzecim razem, ale okazało się, że kwiat paproci wcale nie uczynił go szczęśliwym. Wprawdzie mógł mieć wszystko, co tylko chciał, ale okazało się, że bogactwem tym nie może z nikim się podzielić. Z czasem zaczął tęsknić za rodziną.  Zjawił się przed ich chatą, ale nikt go nie poznał. Nawet Burek, stary pies, na niego szczekał. Zobaczywszy starą matkę, chorą i wychudzoną, sięgnął do kieszeni po złoto, jednak w ostatniej chwili przestraszył się, że wszystko straci i odjechał. Gdy przybył z drugą wizytą, ojciec już nie żył, a matka była ciężko chora. Jednak i tym razem bał się stracić bogactwo. Za trzecim razem zastał pustą chatę: wszyscy umarli albo z chorób, albo z głodu. Czując się winnym Jacuś zapragnął dołączyć do rodziny. Zapadł się pod ziemię razem z czarodziejskim kwiatem paproci.